Obywatel świata w Krainie Dzieci, czyli: co z tym „Wiedźminem”?

Otóż tak. Pierwsze twarze z obsady „Wiedźmina” zaprezentowane. Emocje już trochę opadły, albo ogólnie może jeszcze nie opadły, ale moje już tak i czuję się na siłach zebrać do kupy i podsumować własne spostrzeżenia. Odczucia mam, przyznam szczerze, ambiwalentne. Ogólnie do całości projektu podchodzę bardziej z nadzieją niż z obawą. Lubię „Wiedźmina” (książki, bo z…

Jak byłam mała, myślałam, że…

Dobry wieczór! A właściwie średnio dobry, bo jestem chora, mam doła i od kilku dni bardzo źle sypiam. Przypominam coś, co kot przywlókł, w dodatku zaraz wychodzę do pracy. Ale na przekór ogólnemu marazmowi przybywam dziś z czymś na poprawę humoru – mojego i Waszego. Tak zupełnie bez powodu i kontekstu opowiem dzisiaj o kilku…

Team morderca

Miałam niedawno szkolenie w pracy. Takie z kołczem. W ramach szkolenia dostaliśmy ćwiczenie, które miało podnieść jakość naszej komunikacji. Kazano nam wyobrazić sobie sytuację, w której organizujemy akcję ratunkową dla sześciu osób uwięzionych w jaskini pod ziemią. Możemy wyciągać jedną osobę co godzinę, a naszym zadaniem jest ustalić kolejność. Otrzymaliśmy arkusze z „aktami osobowymi” poszczególnych…

Zbrodnia to (nie aż tak bardzo) niesłychana, czyli domestic noir okiem marudy

Podgatunek thrillera określany jako domestic noir poznałam w sposób najbardziej sztampowy z możliwych, a mianowicie przez „Dziewczynę z pociągu”, która, swoją drogą, spodobała mi się bardzo umiarkowanie, tak eufemistycznie mówiąc. Mimo tego postanowiłam dać szansę równie osławionej „Zaginionej dziewczynie” (tak, tak, jeszcze więcej banału i łapania się na szum medialny – jestem podatna, cóż począć)….

W poszukiwaniu zbrodni doskonałej V – intryga

No i znowu się zacięłam. Pomysły na teksty czekają, a tu został mi jeszcze jeden wpis z serii i, jak na złość, jakoś do tej pory nie miałam do niego serca. Postanowiłam się nie zmuszać, bo i po co? Wszak długie przestoje to na moim blogu stan normalny. Dopiero jak zacznę publikować regularnie, można się…

W poszukiwaniu zbrodni doskonałej – część IV – morderca

Tym razem krótko, tak, jak obiecałam. A przynajmniej krócej niż ostatnio. Zwięźlej. Konkretniej. W końcu. Chciałabym chwilę poświęcić tym, dla których tak naprawdę czytamy te wszystkie kryminały, bez których żadna kryminalna fabuła nie miałaby racji bytu – czyli oczywiście mordercom. W końcu im się też coś należy, nie? Nie jest łatwo napisać dobrego mordercę. Wiem,…

W poszukiwaniu zbrodni doskonałej – część III – bohater

Oto przybywam! Znacznie później niż założyłam, ale też i trochę się działo, a sam tekst wymagał ode mnie maksymalnego skupienia, żeby poukładać myśli. Ale już jestem, gotowa opowiedzieć trochę (takie większe trochę) o moim odczuciu względem głównych bohaterów powoływanych do życia przez autorów kryminałów. Na ten temat to ja nawet nie powinnam zaczynać, bo istnieje…

W poszukiwaniu zbrodni doskonałej – część II – źródło strachu

W poprzednim wpisie byłam mało konkretna, bo też i klimat tekstu, a o nim to właśnie była mowa, stanowi zjawisko ulotne, nieuchwytne i postrzegane zawsze bardzo subiektywnie. Głoszenie prawd objawionych w tej kwestii mija się trochę z celem, według mnie. Dziś za to obiecuję poprawę – będą prawdy objawione! Nie wątpię, że jakiś mądry człowiek…

W poszukiwaniu zbrodni doskonałej – część I – klimat tekstu

Napisałam tę notkę w całości i w całości zamierzałam ją zamieścić. Po czym ją przewinęłam. Po czym dotarło do mnie, że ona ma 7 stron. Ja wiem, że reanimuję bloga po bardzo długim milczeniu, wiem, że dość znacznie zmieniam jego profil i może faktycznie należałoby przygotować coś z rozmachem… ale 7 stron?! Nawet ja wiem,…

Matka siedzi w domu i nic nie robi

Czas leci, różne rzeczy się zmieniają, nie tylko w moim życiu (w nim to akurat za wiele się na razie nie zmienia, gwoli ścisłości), ale też w życiu moich znajomych. I oto nagle orientuję się, że facebookowa tablica wygląda zdecydowanie inaczej niż tych parę lat temu, kiedy zakładałam konto. Koledzy się pożenili, koleżanki pomężyły, sporo…